ANGELIKA / STYLIST / RECEPCJA
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy w przypływie paniki nie przeżegnał się i nie pomodlił zgodnie z zasadą: jak trwoga to do Boga. Tak też zrobiła kiedyś Viru, gdy „świat się pomylił” i zostawił ją na pastwę zła, opuszczenia oraz rozdroża życiowego. Bóg, mimo rozlicznych grzechów córy marnotrawnej, pochylił się jednak nad nią i zesłał jej Angelikę. A właściwie jej
CV.
„Coś kojarzę” – pomyślała Viru i przypomniała sobie wszystkie uśmiechy wymienione z dziewczęciem ze zdjęcia podczas zakupu bułek na śniadanie w pobliskim sklepie sieci X. Pazury na dwa metry, rzęsy na kilometr, trochę maniurka vibe jak na rockowe gusta Herowej Matki, ale nikt nie wie lepiej niż my, że (to już drugie przysłowie dziś!) nie ocenia się
książki po okładce.
Oczywiście okazało się, że z maniurką ta pani nie ma nic wspólnego. Wręcz przeciwnie – ma w głowie i w rękach. A co? Fach. Bo
Senorita Andzia, która wkroczyła na Nadwiślańską cała na biało, rozbudzając nadzieje
Viru na lepsze jutro, właśnie była na finiszu technikum fryzjerskiego. Jeśli macie w głowie jeszcze jakieś stereotypy, to szybko się ich wyzbądźcie, bo to jedna z tych osób, które zawstydzą Was swoją
kulturą, umiejętnością pięknego wysławiania, no i oczywiście aparycją. A wiadomo, że miło popatrzeć sobie czasem na coś
pięknego, c’nie?
Biel, w której Andzia wkroczyła na Herowe salony, pozostała nienaruszona, bo to jedna z tych osób, które zwykliśmy nienawidzić za umiejętność zaczynania i kończenia dnia bez ani jednej plamki z keczupu czy, w tym przypadku, farby. Dbałość o porządek, niespotykany szacunek do miejsca pracy i ogromna radość z bycia częścią zespołu – ta laska to combo idealne.
Ostatnio możecie ją głównie spotkać na pierwszym froncie salonu, perfekcyjnie umawiającą Wam terminy Po profesjonalnym podejściu do klienta ją poznacie.

